Wioska Indiańska Bonanza w Zielonce koło Iwanisk - żenada jakich mało

Jedziemy na wycieczkę, tym razem chcemy zwiedzić Wioskę Indiańską Bonanza w Zielonce koło Iwanisk. Ciężko znaleźć tę wioskę, błądzimy nawet korzystając z GPS. W końcu znajdujemy. Wjeżdżamy na ogromny, ale opustoszały parking. Nikogo oprócz nas tu nie ma. Widzimy tylko jakiś płot i budkę biletową. Hmm..., wygląda dziwnie, już teraz zapalają nam się w głowach lampki ostrzegawcze. Po dłuższej chwili przychodzi do nas pani, która na moje pytanie, co wioska oferuje, odpowiada obrażonym tonem, że jak wejdziemy to zobaczymy. Przeczuwamy jakąś ściemę i przekręt, ale dzieci koniecznie chcą zobaczyć wioskę. Kupujemy bilety i tu znów zaskoczenie. Na stronie internetowej znalazłam informację, że bilet normalny kosztuje 5 zł, bilet ulgowy 3 zł a rodzinny 2+2 kosztuje 15 zł. Natomiast niemiła pani informuje nas, że ona nic nie wie o biletach ulgowych i rodzinnych i wszyscy płacą po 5 zł, czyli razem 20 zł. No ok, nie będziemy się wykłócać o kilka złotych, ale niesmak pozostaje. 

Dzieci zbierają ozdobne pieczątki z różnych miejsc - szczytów górskich, schronisk, muzeów czy innych atrakcji. Pytają się niemiłej pani, czy ma taką pieczątkę. Pani z wielką łaską mówi, że musi poszukać, po czym stawia dzieciom do książeczek taką pieczątkę, co się stawia na fakturach. 

Na swojej stronie internetowej wioska oferuje szereg atrakcji. Czytamy: "Zwiedzanie indywidualne odbywa się bez opieki animatora. Oprowadza Duch Wielkiego Wodza poprzez grę terenową. Zwiedzający przy pomocy kolejnych instrukcji zwiedza wioskę, wykonuje wskazane zadania, aby na koniec stać się Wielkim Wojownikiem. Trud zostaje zwieńczony nadaniem imienia indiańskiego, pomalowaniem twarzy oraz wręczeniem pióropusza i dyplomu wojownika." Brzmi ciekawie? No pewnie. Dzieci byłyby zachwycone, gdyby coś takiego w ogóle było w tej wiosce. Nie ma. Kolejne rozczarowanie. 

Miały być dmuchańce - mała zjeżdżalnia, duża zjeżdżalnia i zamek do skakania - nie ma ani jednego. Miały być przejażdżki na kucyku i tego również nie ma. To są dodatkowo płatne atrakcje, ale byliśmy na to przygotowani. Dzieci chciały się pobawić, my chcieliśmy zapłacić, tylko nie było za co.

Co zatem jest w owej wiosce? Wielka łąka czy też pole, na którym rozstawione są 4 namioty. W pierwszym są 3 dziecięce łóżka, takie zwykłe drewniane, na pewno nie indiańskie. W drugim są rozłożone leżaki i jest kilka akcesoriów indiańskich, jakaś siekierka i skóra lisa. To jest niby namiot relaksu i według oferty internetowej miały tu być wykonywane masaże, ale nie trudno się domyślić, że tego też nie ma. Trzeci namiot to niby kino, są w nim tylko rozstawione drewniane ławeczki - takie kino indiańskie nawet bez ekranu, w którym nic się nie dzieje. Czwarty namiot to namiot wodza i tam jest ołtarzyk z pióropuszem. 

Dalej jest atrakcja, która ma tajemniczą nazwę Wąwóz Duchów a jest to krótka ścieżka w głąb lasu, na której jest kilka tabliczek opisujących jakichś Indian. Jest jeszcze mały plac zabaw i tor przeszkód. Można postrzelać z łuku do słomianej tarczy, ale szczerze mówiąc lepiej strzelający łuk tata zrobił dzieciom na działce, to co jest tu, to raczej mało nadaje się do strzelania. 

Gastronomia niby jest, ale właściwie to jej nie ma, tzn jest otwarta, ale nic nie oferuje do sprzedaży. Dobrze, że mamy kanapki. 



Wioski Indiańskiej Bonanza w Zielonce koło Iwanisk szczerze nie polecamy. Miejsce ma potencjał i mogło by być rewelacyjną atrakcją dla dzieci, gdyby właściciel trochę się postarał i szanował klienta. Wychodzimy zniesmaczeni i rozczarowani. Zapłaciliśmy 20 zł za wstęp na plac zabaw i niepotrzebnie straciliśmy czas, bo przecież w okolicy jest mnóstwo innych atrakcji.

Wieczorem, po powrocie do naszego tymczasowego domku, znajduję właścicielkę wioski na facebooku i piszę do niej o naszych odczuciach. W ramach przeprosin zwraca mi kwotę zapłaconą za bilety.

Komentarze

  1. O matko kochana co za brak szacunku dla klienta... Znając mój temperament narobiłabym rabanu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam ochotę narobić rabanu, tylko tam nie było z kim rozmawiać. Była tylko niemiła pani, która miała nas w d... dlatego też poszukałam właścicielki na fb i tam wyraziłam swoją opinię. Oczywiście mój post został szybko skasowany, ale parę osób zdążyło go zobaczyć.

      Usuń
  2. Faktycznie, pomysł fajny, tylko gorzej z jego realizacją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a szkoda, bo w ten sposób sami sobie robią antyreklamę.

      Usuń
  3. Ja już nie mówię, by nie wiadomo co było w takim miejscu, ale mogli się chociaż postarać o malowanie twarzy, dać jakieś piórko na głowę, zrobić można z dziećmi totem czy łapacz snów. To wszystko to grosze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dzieci by miały piękne wspomnienia a my nie mielibyśmy poczucia, że nas zrobili w bambuko ;)

      Usuń
  4. Jak zobaczyłem tytuł, to od razy pomyślałem - jedziemy tam! Dobrze jednak, że tekst wybił to z glowy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie coś i to za 20 zł?! Zdecydowanie należy wszystkich ostrzec przed tym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20 zł to może nie majątek, ale zdecydowanie to miejsce nie jest warte tych pieniędzy. Wolałabym kupić za to dzieciom chociażby lody :)

      Usuń
  6. Ja trafiłam na taki niewypał w tym roku w Drohiczynie. Była tam wioska wikingów, ale nie polecam. Mało atrakcji, wikingowie niezbyt zainteresowani odwiedzającymi, można było wpaść na godzinkę, popatrzeć i wracać do domu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam serdecznie. Niestety nie możemy pozostać obojętni wobec oszczerstw kierowanych pod adresem Wioski Indiańskiej Bonanza. Kilka słów wyjaśnienia Wioska Indiańska Bonanza na wrzesień 2017 posiadała 2 rodzaje usług tj. dla grup zorganizowanych, gdzie dzieci mają pakiet gier, zabaw animacyjnych, malowanie twarzy, robienie pióropuszy itd. oraz zwiedzanie indywidualne, gdzie w ramach wstępu można było korzystać z torów przeszkód, strzelania z łuku i innych elementów zabaw oraz odwiedzić namioty indiańskie pod opieką rodzica (i niestety umknął nam jeden szczegół, że rodzić musi być kreatywny, aby wykorzystać wszystkie elementy zabaw i spędzić miło czas z dziećmi). Ale oczywiście informacja o zakresie usług była dostępna na naszej stronie internetowej oraz przy wejściu do obiektu. Ponieważ klientów indywidualnych mieliśmy znacznie mniej niż grup dmuchańce zostawały uruchamiane na życzenie klienta, wystarczyło zgłosić w kasie (dmuchany plac zabaw wznosi się ok. 3 min). Co do pieczątek o których mowa nie posiadamy pamiątkowej pieczątki, bo przecież nie jest ona obowiązkowa w obiektach turystycznych. Do chwili pojawienia się tej roszczeniowej Pani rodzice odwiedzający naszą wioskę w ramach pobytów indywidualnych potrafili spędzać czas w naszej Wiosce. Zaznaczam, że zakres oferowanych usług był bardzo szczegółowo opisany w naszej ofercie. Wizyta wspomnianej Pani uświadomiła nam, że jest grupa rodziców, którzy potrzebują szczegółowych wskazówek dotyczących wykorzystania poszczególnych elementów znajdujących się w obiekcie. Stąd powstała gra terenowa, która funkcjonuje od września 2017 roku, gdzie po wiosce oprowadza Duch Wielkiego Wodza, czyli rodzice czytają dzieciom poszczególne instrukcje, wyprawa kończy się malowaniem twarzy, nadaniem indiańskich imion i nałożeniem pamiątkowego pióropusza. Co do masaży o których Pani pisze. Nie mieliśmy ich w ubiegłym roku w ofercie. Aktualna oferta zawsze znajduje się na naszej stronie internetowej lub Facebooku. Jeżeli chodzi o bilety ulgowe rzeczywiście Pani która była "nowym" pracownikiem nie do końca dobrze policzyła płatność. Pani turystka zwróciła się do właścicielki wioski z informacjami o swoim niezadowoleniu i w ramach rekompensaty dokonano zwrotu płatności. Ale jak widzimy Pani owej bardzo zależny na złej opinii dla naszego obiektu i mimo, że sama zadeklarowała zakończenie sporu widać, że problem nadal istnieje. Na szczęście nasza Wioska przyjmuje wiele grup zorganizowanych, które są bardzo zadowolone z pobytu u nas. w sezonie 2018 nie oferujemy zwiedzania indywidualnego chętnych do zwiedzania wioski zapisujemy na programy grupowe (rezerwacja telefoniczna) gdzie turystami zajmuje się animator . Serdecznie zapraszamy do odwiedzin i przekonania się osobiście, że warto nas odwiedzić. Co do pani wystawiającej nam złą opinię uczyniła to na nie jednym portalu myślę że jest to typowa złośliwość i zła wola zastanowimy się nad podjęciem drogi prawnej. Pozdrawiam Wioska Indiańska BONANZA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet jest m. in. po to, żeby wyrazić swoją opinię, fajne miejsce polecić, przed niefajnym ostrzec. Nie ma tu żadnych oszczerstw, opisałam tylko jak wyglądała nasza wizyta. Może proszę pretensje skierować do swojej pracownicy, która odmówiła nam wszystkiego o co się pytaliśmy. Proszę też zwrócić uwagę, że odwiedzamy wiele miejsc i o żadnym innym nie wypowiedziałam się negatywnie. O czymś to chyba świadczy.

      Usuń
  8. Ewidentnie była Pani uprzedzona od samego początku . Ja wraz z rodzina byliśmy bardzo zadowoleni i bawełny się bardzo dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ocena na google mówi sama za siebie -1.4 słabo

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm... Nigdy indiańskie wioski mnie nie pociągały, ale teraz to już zupełnie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiadało się tak wspaniale, ale okazało się, że wcale tak nie było :( A szkoda, bo przepadam za takimi miejscami i chętnie bym jej odwiedziła.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz