Łysa Góra w Sopocie - pierwsze próby jazdy na nartach

Nie mieliśmy w planach jazdy na nartach, tym bardziej, że zima się powoli kończy. Propozycja wspólnego wypadu wychodzi od mamy Madzi koleżanki z klasy. Dzieci chcą spróbować, więc długo się nie zastanawiamy, tylko pakujemy potrzebne rzeczy i ruszamy do Sopotu - tu mamy najbliższą górkę.

Parking przy Łysej Górze w Sopocie jest niewielki, ale jedziemy w tygodniu po szkole i pracy, więc nie ma tłumów i miejsce parkingowe znajduje się bez problemu. 

Jako, że to nasze pierwsze próby i nie mamy żadnego sprzętu, to kierujemy się do wypożyczalni, gdzie profesjonalna obsługa dobiera dzieciom rozmiar nart i kasków. 

Wynajmujemy instruktora, żeby pokazał dzieciom, co w ogóle mają robić. Piotrkowi wystarczają 2 zjazdy z instruktorem, potem jeździ już sam, więc instruktor skupia się na Madzi. Na pewno ma dobre intencje i chce ją nauczyć, ale dla niej jest to zdecydowanie za szybkie tempo. Nie radzi sobie z wpinaniem butów do nart, instruktor ją pogania, ona się denerwuje. Zjazdy idą jako tako, ale często kończą się na bocznej siatce oddzielającej oślą łączkę od orczyka. Na koniec jest wielki bunt i płacz, więc Madzia idzie z koleżanką do kawiarni odpocząć i pobawić się w kąciku dla dzieci, natomiast Piotrek dalej zjeżdża razem z mamą i pięcioletnim bratem koleżanki Madzi. Ja natomiast pełnię rolę szerpy. Ośla łączka nie ma orczyka, więc przed każdym zjazdem narty trzeba wypiąć, wnieść na górę i ponownie wpiąć. Piotrek sam dzielnie nosi swoje narty, natomiast Madzia i jej koleżanka z bratem potrzebują tragarza. Ma to też swoje zalety, bo zjazdy są darmowe, nie trzeba płacić za orczyk a jak ktoś chce pozjeżdżać z wyższej góry, to może wjechać orczykiem.


Chcemy oddać sprzęt, ale pan z wypożyczalni uczy kogoś jeździć na desce snowbordowej, więc nie przeszkadzamy mu, tylko idziemy na kawę do kawiarni, którą okupują dzieci. 

Za wypożyczenie sprzętu na 2 godziny płacimy po 35 zł za komplet z kaskiem, natomiast instruktor za godzinę nauki dwójki dzieci jednocześnie życzy sobie 90 zł. Więcej informacji jest na stronie internetowej http://www.lysa-gora.pl/

Dzieci są zadowolone. Piotrek jest wręcz zachwycony i nie chce wracać do domu. Madzia mimo małego kryzysu mówi, że jeszcze kiedyś będzie chciała spróbować.

Komentarze

  1. Zaskoczyłaś mnie tym miejscem, byłam pewna, że chodzi o Góry Świętokrzyskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziecko też tak myślało :) a Łysych Gór w Polsce jest ok. 30 :)

      Usuń

Prześlij komentarz