Platforma widokowa w Woli Kroguleckiej

Wracamy do domu z naszej wyprawy do Krynicy-Zdrój, ale nie bylibyśmy sobą, jak byśmy się gdzieś po drodze nie zatrzymali. Góry nie chcą nas puścić dalej, więc postanawiamy popatrzeć jeszcze trochę na piękne widoki. Na miejsce postoju i napawania się ostatnimi widokami gór wybieramy Wolę Krogulecką. Wiemy, że jest tam platforma widokowa, jednak droga do niej jest przedziwna, przez jakieś wioski, gdzie psy chodzą środkiem ulicy i oszczekują każdy przejeżdżający samochód. Dojeżdżamy do małego parkingu, zatrzymujemy się, wysiadamy, ale żadnej platformy widokowej nie widzimy. Jest wcześnie rano, wokół żadnej żywej duszy. Idziemy jakieś kilkaset metrów wąskim asfaltem i w końcu za zakrętem ukazuje nam się to, dla czego tu przyjechaliśmy.



Platforma widokowa robi wrażenie, choć trochę dziwnie wygląda taka ślimakowa budowla pośród gór. Pewnie o bardziej ludzkiej godzinie i ładniejszej pogodzie jest tu mnóstwo ludzi, o czym świadczy przepełniony do granic możliwości toi-toi. Całe szczęście, że jest obudowany drewnianą budką, więc nie psuje mocno krajobrazu. Jest tu też zadaszone miejsce na ognisko bądź grilla.


Góry są tu podpisane. Przeciętny turysta, który gołym okiem nie rozpoznaje szczytów górskich, może tutaj uzupełnić swoją wiedzę, gdyż na platformie co kilka metrów jest rozrysowany widok i opisane wierzchołki gór. Bardzo mi się to podoba, bo dzięki temu wiem na co patrzę. Widok z platformy obejmuje Beskid Sądecki, rzekę Poprad, Kotlinę Sądecką a także odległy Beskid Wyspowy oraz Gorce.


O dzieciach też nie zapomniano w tym miejscu. Mogą się tutaj pobujać na huśtawce. To dość niespotykana sytuacja - huśtawka pośrodku gór.


Moglibyśmy spędzić tu naprawdę dużo czasu rozkoszując się widokiem gór. Uroku dodaje fakt, że oprócz nas nikogo tu nie ma. Niestety czas wracać do domu. Żegnamy się więc z górami i ruszamy w dalszą drogę.


Komentarze

Prześlij komentarz