Wieżyca Koszałkowo

Sezon narciarski dobiega końca a my dopiero teraz odkrywamy narty. Dzieci swoje pierwsze próby jazdy na nartach mają już za sobą, więc chcę, żeby trochę sobie pojeździły i nabrały wprawy.

Wieżyca Koszałkowo to chyba najbardziej znany ośrodek narciarski na Pomorzu. Wybieramy się tu ponieważ jest tu dobrze rozbudowana infrastruktura. Ośrodek jest położony na zboczach gór po 2 stronach drogi. Jest tu właściwie wszystko, czego potrzeba początkującemu narciarzowi.

Po zaparkowaniu samochodu kierujemy się do wypożyczalni sprzętu. Są 2 wypożyczalnie. Chodzą takie słuchy, że w kolejce do wypożyczalni trzeba stać nawet 2,5 godziny, więc staramy się przyjechać wcześnie rano, licząc na to, że inni narciarze jeszcze będą spać, tylko realizacja naszego postanowienia trochę nam nie wychodzi i jesteśmy ok 1,5 godziny po otwarciu. Okazuje się jednak, że w kolejce przed nami jest tylko kilka osób i wypożyczenie sprzętu mamy załatwione w niecałe pół godziny. 

Kolejki do kas też nie są bardzo długie. Można kupić karty terminowe (2, 4, 6-godzinne lub całodzienne) albo karty na punkty. My wybieramy rozliczenie punktowe i kwotę niższą niż koszt 2-godzinnej karty dzieci wykorzystują w przeciągu 4 godzin, więc dla początkujących narciarzy jest to chyba bardziej korzystna opcja. Za samą kartę trzeba zapłacić 20 zł kaucji i można z niej korzystać na wszystkich wyciągach narciarskich i pontonowych. Dokupuję jeszcze opaski na rękaw (8 zł/szt), w które wkłada się karty. Jak się nie ma kurtki narciarskiej w miejscem w rękawie na skipass to jest taka opaska jest bardzo wygodnym rozwiązaniem.

Panna M poprzednim razem słabo sobie radziła na stoku, więc zapisujemy się do Ziajalandii czyli przedszkola narciarskiego. Godzina w takim przedszkolu kosztuje 40 zł. Jest trochę śmiesznie, bo w przedszkolu większość dzieci ma ok. 3 lat, no i trójka naszych starszaków czyli Panna M, jej koleżanka i 5-letni brat koleżanki. Dwóch instruktorów uczy dzieci od podstaw, powolutku, z ogromnym spokojem i cierpliwością dla każdego malucha.


Mniej więcej w połowie zajęć grupa zostaje rozdzielona na 3-latki, którymi zajmuje się pani instruktor i starszaki, które są pod opieką pana instruktora. Z reguły przedszkole narciarskie nie wjeżdża na szczyt oślej łączki, ale na naszą prośbę pan instruktor zabiera nasze dzieci na górę. Wjeżdża się "magicznym dywanikiem" czyli przenośnikiem taśmowym, który jest bardzo łatwy w obsłudze i nie sprawia dzieciom większych trudności.


Instruktor pomaga zjechać trójce dzieci. Najtrudniejszy jest pierwszy raz, z każdym następnym idzie coraz lepiej.



Na zakończenie przedszkola narciarskiego dzieci mają krótką przejażdżkę na pontonowej karuzeli.


Panna M jest zachwycona przedszkolem narciarskim. Mówi, że w końcu się czegoś nauczyła i dzielnie ćwiczy samodzielne zjazdy.


W tym czasie, kiedy Panna M jest w przedszkolu narciarskim, Pan P trenuje zjazdy po drugiej stronie "magicznego dywanika", gdzie górka jest trochę bardziej stroma.


Po jakimś czasie dołącza do niego Panna M, ale dość szybko górka robi się zbyt łatwa, więc przechodzimy na drugą stronę ulicy, gdzie wzniesienie jest trochę wyższe. Po prawej stronie jest wjazd mini wyciągiem. Wydawało nam się, że nie będzie to bardzo trudne, jednak okazuje się, że mimo że wyciąg jest niski i teoretycznie dla dzieci, to dzieci bardzo często się na nim przewracają.


Kusi ich orczyk po lewej stronie tego wzniesienia, gdzie jest nieznacznie wyżej. Wjazd orczykiem też okazuje się niełatwy, dzieci zaliczają po kilka upadków.


Podczas pierwszego zjazdu z tej górki Pannę M obraca do tyłu, ale ona jest opanowana, wyhamowuje i odwraca się, aby dalej zjeżdżać we właściwym kierunku. Potem mówi, że widziała jak instruktor jeździł do tyłu i hamował i ona zrobiła to samo. Kolejne zjazdy są bez większych przygód.


Zmęczeni idziemy na obiad do restauracji "Biały Miś". Jedzenie jest dobre a ceny nie są wygórowane, więc szczerze polecamy.

Dzieci chcą jeszcze pozjeżdżać na nartach, więc jeżdżą trochę z górki z orczykiem a trochę z magicznym dywanikiem. Pan P odkrywa skocznię i rozpoczyna trenowanie skoków narciarskich. Przypominam, że to jego drugi dzień na nartach.


Idziemy oddać sprzęt do wypożyczalni. Ok. godziny 14 kolejka jest bardzo długa, ale na szczęście nie musimy w niej stać, bo do zdania sprzętu jest osobne okienko.

Będąc na Wieżycy nie możemy pominąć atrakcji jaką są zjazdy pontonowe. Jak do tej pory wszystko udawało nam się załatwiać w miarę krótkim czasie, tak w kolejce do pontonów stoimy ponad godzinę.


Po prawej stronie na górę wjeżdża się przenośnikiem taśmowym, natomiast po lewej ponton jest wciągany wyciągiem, ale z tej opcji nie korzystamy.


Zjazd pontonem to mega frajda dla dużych i małych. Można jechać pojedynczo, może też jechać dorosły z dzieckiem na jednym pontonie i wtedy płaci tylko dorosły, dziecko jedzie gratis.


Wieżyca Koszałkowo
Wieżyca 32, Szymbark
http://wiezyca.pl/



Jeżeli chcesz znaleźć ciekawe miejsca w okolicy skorzystaj z mapy naszych wycieczek.

Komentarze

  1. A widzisz, my mamy tak blisko do tego miejsca, a nie byliśmy tam jeszcze. Boję się trochę jazdy na nartach ;) Ale może w zimie w końcu się tam wybierzemy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz