Oksywie rowerem

Wycieczkę rozpoczynamy w Parku im. Ireny Kwiatkowskiej na Obłużu. Nie korzystamy jednak z atrakcji parku tylko przechodzimy na drugą stronę ulicy i jedziemy w kierunku pawilonów, za którymi skręcamy w lewo. Droga prowadzi do ogródków działkowych. Początkowo jedziemy po płytach yomb, później drogą żwirową. Jest cały czas z górki, więc jedzie się łatwo i przyjemnie. Przed bramą wejściową na ogródki działkowe skręcamy w prawo i dalej jedziemy wzdłuż działek. Dojeżdżamy do ulicy Zielonej. Skręcamy w lewo i krótki odcinek jedziemy ścieżką rowerową, po czym skręcamy w prawo i jedziemy w kierunku Osady Rybackiej. Są tutaj dwa punkty widokowe. Udajemy się na jeden z nich i robimy tu sobie przerwę na odpoczynek i podziwianie widoków.



Wyjeżdżamy z Osady Rybackiej i dalej jedziemy ulicą Dickmana. Nie ma tu ścieżki rowerowej, ale jest pobocze z polbruku, które niemal wszystkim rowerzystom służy jako ścieżka. Skręcamy w prawo (tfu, drugie prawo czyli lewo) na ulicę płk. Dąbka i dojeżdżamy do kościoła pw św. Michała Archanioła, który jest najstarszym budynkiem w Gdyni. Kościół był wielokrotnie burzony i odbudowywany a z pierwotnej konstrukcji średniowiecznej zachowała się do dziś jedynie ściana zachodnia. Tuż przy kościele znajduje się cmentarz na którym jest pochowany Antoni Abraham zwany Królem Kaszubów a także Anna Przybylska.


Jedziemy kawałek dalej i dojeżdżamy do Cmentarza Marynarki Wojennej. Wiemy, że jest tutaj mina wyłowiona z morza i chcemy ją zobaczyć. Niestety trafiamy na prace remontowe i mina jest w miejscu tymczasowym, raczej w słabej scenerii.


Nieopodal jest budowany nowy pomnik, obok którego ma znaleźć się mina. W zasięgu wzroku (ale jednak nie zmieściła się w obiektywie :( ) jest też makieta nieistniejącej już latarni morskiej, która świeciła do 1933 roku. Przyjedziemy tu jeszcze kiedyś zobaczyć jak to wszystko wygląda po remoncie.


Dalsza część trasy to droga powrotna, która wiedzie głównie przez ulicę Pułkownika Dąbka. Niby prosta droga a przeżywamy tu chwile grozy. Kiedy nie ma ścieżki rowerowej, zgodnie z przepisami jeździmy z dziećmi chodnikiem. Dziecko od 7 do 10 roku życia jest traktowane jako pieszy i może (a nawet musi) jechać razem z opiekunem chodnikiem. Co ciekawe, dziecko do 7 roku życia nie ma prawa poruszać się na rowerze nawet po chodniku. Przez przejścia dla pieszych rowery należy przeprowadzać. Dziecko, które jest traktowane jak pieszy może przejechać, opiekun już nie. I tak na jednym pechowym przejściu dla pieszych, kiedy już wszystkie samochody, które były w zasięgu wzroku odjechały, mówię Pannie M, że może jechać. I wtedy słyszę pisk opon... Nie zdążyła zareagować na moje STOP... Samochód zatrzymuje się w odległości ok. 30 cm od niej... Jechał szybko, ale nie było tu niczyjej winy. Ja go nie widziałam, bo zasłonił mi go samochód odjeżdżający w przeciwnym kierunku i tym samym, kierowca nadjeżdżającego samochodu nie widział nas. Dobrze, że miał dobre hamulce i skończyło się tylko na szybszym biciu serca.


Komentarze

  1. Wow, nawet nie wiedziałam, że jest takie miejsce.
    Wspaniałe zdjecia i wycieczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale tam fajnie.
    Nie znałam tych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała wycieczka! Piękne miejsce i zdjęcia.;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miejsca i cudowne zdjęcia :) Szkoda, że tak daleko od nas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I znów pokazujesz mi kawałek Gdyni, którego nie znam. Fajną mieliście wycieczkę, choć mogła zakończyć się tragicznie! Dobrze, że Madzi się nic nie stało!!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz