Czantoria - 995 m. n. p. m.

Tuż nad Ustroniem wznosi się góra Czantoria, której szczyt ma wysokość 995 m. n. p. m. Jest to góra o bardzo stromych zboczach a przewyższenie wynosi 630 m. Z Ustronia na szczyt prowadzą 2 szlaki: czerwony (trudniejszy) i niebieski (łatwiejszy). Dla tych bardziej leniwych lub mniej sprawnych jest kolejka krzesełkowa. 17 lat temu wchodziłam szlakiem czerwonym i pamiętam, że łatwo nie było. Kiedy ja z koleżankami rozpoczynałyśmy wędrówkę, to starsza pani, która mieszkała z nami w schronisku, już zbiegała z Czantorii i mówiła, że dla niej to dopiero rozgrzewka. Ale to było dawno temu :)

Opracowujemy plan wędrówki. Początkowo mieliśmy iść niebieskim szlakiem, ale z uwagi na mój nienajlepszy stan zdrowa i obtartą piętę Panny M, decydujemy się na wjazd kolejką na Polanę Stokłosica, która jest na wysokości 851 m. n. p. m.. Samochód zostawiamy na parkingu przy dolnej stacji kolejki. Właściwie to jest tak blisko naszego tymczasowego miejsca zamieszkania, że nie musielibyśmy jechać samochodem, ale okazuje się, że potem będzie nam potrzebny. Czteroosobowa kolej krzesełkowa sprawnie wwozi nas na górę. Po drodze wygląda do nas pan z okienka i robi nam zdjęcie, które będzie można odebrać po powrocie na dół. Jest stromo, więc tylko utwierdzamy się w tym, że wybór wjazdu kolejką, to był dobry pomysł.


Na górze jest cudownie, przepiękne widoki, pogoda dopisuje. Rozglądamy się trochę po okolicy i rozpoczynamy wędrówkę na szczyt.


Idziemy głównie lasem. Jest przepięknie i choć trasa jest krótka to można się zmęczyć. Po drodze mijamy wielu ludzi, z niektórymi nawet trochę rozmawiamy. Starsi państwo mówią, że już tu nie raz byli i na pewno warto wejść na wieżę widokową, która znajduje się na szczycie.


Dochodzimy do szczytu i naszym oczom ukazuje się wieża. Jest tu też kilka knajpek i stoisk z jedzeniem i pamiątkami.


Chwilę odpoczywamy i robimy kilka zdjęć. Dzieci pierwszy raz są za granicą, gdyż Czantoria leży na granicy Polski i Czech.


Wieża widokowa jest po czeskiej stronie, ale pani w kasie mówi po polsku i można płacić złotówkami. Rozpościerają się z niej przepiękne widoki. Przy dobrej widoczności można zobaczyć nawet Tatry, ale to niestety nie jest nam dane, gdyż widoczność nie jest najlepsza, ale nie ma co narzekać, zawsze to lepsze niż mgła. Widać stąd Równicę z torem saneczkowym, z którego korzystaliśmy w dniu poprzednim.


Podpisane zdjęcia gór są na każdej ścianie wieży. Jest to świetny pomysł, przynajmniej wiemy na co patrzymy, bo bez ściągi rozpoznajemy tylko Równicę.


Dla P, który ma lęk wysokości, wejście na wieżę jest bardzo stresujące. Zastanawia mnie tylko czemu nie bał się wjazdu kolejką... Po zejściu z wieży idziemy ścieżką po czeskiej stronie i dochodzimy do kilku knajpek. Dzieci raczej knajpkami nie są zainteresowane, więc bujają się chwilę na czeskiej drewnianej huśtawce i wracamy na szczyt. Po krótkim odpoczynku i posileniu się kanapkami schodzimy na polanę Stokłosica. 


Jest tu sokolarnia, w która zajmuje się rehabilitacją oraz układaniem ptaków drapieżnych. Mieszkają tu sokoły, myszołowy, orły i sowy. Pani z jednym ptakiem wychodzi na zewnątrz, żeby sobie trochę polatał. Dzieci mówią, że widziały już ptaki w Leśnym Parku Niespodzianek i nie chcą wejść do środka. Cóż... nic na siłę. 


W oddali widać, że pogoda trochę się psuje, robi się mgliście i zanosi się na deszcz, ale jest to kilka kilometrów od nas, więc nie przejmujemy się tym zbytnio i idziemy na ostatnią atrakcję dzisiejszej wycieczki, na którą dzieci najbardziej czekały, czyli tor saneczkowy. Jest fajny, długi, nie jedzie się ekstremalnie szybko, ale i tak jest to chyba najlepszy z torów saneczkowych w okolicy. Jak zwykle P jedzie sam a Panna M ze mną lub tatą.


Po zakończeniu szaleństwa na torze saneczkowym, siadamy sobie na ławeczce i napawamy się pięknymi widokami. Niestety tylko przez chwilę, bo podejrzanie wyglądające chmury są coraz bliżej nas. Decydujemy się więc na zjazd na dół.



Ledwo dotykami stopami ziemi i zaczyna kropić. Sama nie mogę uwierzyć, jakie mamy szczęście. Odbieramy zdjęcie, które zostało nam zrobione podczas wjazdu na górę. Dobrze że mamy samochód na parkingu, bo nie mokniemy w drodze powrotnej, tym bardziej, że jeszcze jedziemy po zakupy spożywcze.

Trasa przez: Czantoria Wielka | mapa-turystyczna.pl

Czantoria
Kolej linowa i tor saneczkowy: http://www.czantoria.net/cennik/
Wieża widokowa: wstęp 4 zł / osobę
Sokolarnia: normalny 6 zł, ulgowy 4 zł
Zdjęcie na kolejce: 5 zł
Parking: opłata jednorazowa 7 zł

Komentarze

  1. Jedyny szczyt, na który nie udało nam się wejść w czasie zeszłorocznych wakacji. Pogoda nam przeszkodziła, a następnego dnia musieliśmy jechać do domu. Nadrobimy przy okazji kolejnej wizyty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też pogoda pokrzyżowała plany, ale właśnie, zawsze jest powód, żeby wrócić.

      Usuń
  2. Tam nas nie było jeszcze. Ale może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Czantorii bylam kilka razy w zyciu. Ostatni raz trzy lata temu i wjezdzalam wyciagiem, bo z dwulatka ciezko by bylo wejsc na nogach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci myślę, że dały by radę wejść, ale pewnie by zdechły na górze, więc cieszę się, że jest ten wyciąg. Jeśli kiedyś jeszcze tu będziemy to na pewno będziemy wchodzić :)

      Usuń
  4. Świetne miejsce, dawno jeździłam w takie miejsca!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkam 20km od Ustronia, więc to dla mnie świetne miejsce na krótkie wycieczki, które pozwalają na chwilę oddechu. Czantoria to fantastyczne miejsce, super, ze przed deszczem udało Wam się skorzystać z jej atrakcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :) Dla mnie największym problemem jest właśnie dojazd. Kocham góry a mieszkam nad morzem ;)

      Usuń
  6. A byłaś zimą? Wiesz jak stoki są dostosowane np dla snowboardzistów?

    OdpowiedzUsuń
  7. miejsce świetne- uwielbiam takie wycieczki- ciesze sie ze trafiłam tu - mozna świetne miejsca dzięki opisą zwiedzIć

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, to przechodzenie za granicę na stronę czeską, kiedy jeszcze granice były ściśle wytyczone i zamknięte było świetną zabawą podczas szkolnej wycieczki. Kto odważy się pójść dalej. I jeszcze kroczek. I drugi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz