Jedziemy do Ustronia

Dzieci zaczynają wakacje a my zaczynamy długo wyczekiwany urlop. Dzień po zakończeniu roku szkolnego jedziemy w góry, w Beskid Śląski.

Wieczorem pakujemy swoje bagaże. Dzieci jak zwykle pakują się same. Zazwyczaj nawet nie sprawdzam co spakowały, tym razem jednak rzucam kontrolnie okiem, bo to wyprawa na kilka dni, więc niezbyt fajnie by było, jak któreś nie wzięło skarpetek czy piżamy. Buty i kurtki pakuję wszystkie razem do osobnej torby.

Wyjeżdżamy o 4 rano. Znosimy bagaże do samochodu. Popakowaliśmy się w dużą ilość małych toreb i plecaków. Każdy bierze ile może, resztę ma zabrać tata. Do Ustronia czeka nas 6 godzin jazdy. Na szczęście prawie cała droga to autostrada lub inna dwupasmówka, więc podróż idzie całkiem sprawnie i dojeżdżamy na czas. Wolimy taką porę wyjazdu, żeby jeszcze coś z dnia zostało i można go było jakoś przyjemnie spędzić. Niestety tym razem podróż męczy nas dość mocno a mój stan zdrowia całkiem poważnie się pogarsza (co niestety później przekłada się na to, że nasza wyprawa w góry staje się wycieczką dla emerytów). Odbieramy klucze od naszego apartamentu i idziemy po bagaże do samochodu. I tu małe zdziwienie. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. W bagażniku jest prawie wszystko. Nie ma tylko jednej rzeczy - torby z moimi ubraniami. Została w domu. Nie mam więc ani koszulek, ani spodni, ani piżamy, ani nawet majtek czy skarpetek. Dobrze, że kurtka i buty są spakowane w coś innego. Pierwsze co robię, to szukam w internecie, gdzie w Ustroniu mogę kupić jakieś ubrania i znajduję tylko Pepco. Kupuję tam, to czego najbardziej potrzebuję, jednak najbardziej mi żal, że w domu zostały moje szybkoschnące koszulki, które chciałam ubierać na górskie wędrówki. Bawełna to raczej słaby pomysł, ale na szybko nic innego nie dam rady kupić. Odwiedzamy jeszcze aptekę i na szczęście udaje mi się mój stan zdrowia doprowadzić do w miarę względnego ładu. Aaa i kupujemy jeszcze zeszyty, bo nasze notesy na pieczątki zbierane w górskich schroniskach są spakowane w tę torbę, która nie chciała z nami przyjechać.

Ustroń sam w sobie to całkiem ładne miasteczko. Dużo tu sanatoriów i kuracjuszy. My mieszkamy na uboczu, niemal pod samą Czantorią. Wieczorem jedziemy do centrum, zobaczyć czy jest coś tam ciekawego. W samym centrum, na przeciwko urzędu miasta jest scena i akurat trafiamy na koncert. Pech, że jest to koncert jehowych. Drugi pech, że nawet ja, której słoń nadepnął na oba ucha, słyszę, że strasznie fałszują. Ale przecież śpiewać każdy może ... ;) Kupujemy sobie lody i idziemy na spacer deptakiem, aby jak najbardziej oddalić się od sceny. Na szczęście w międzyczasie koncert się kończy.

Co warto zobaczyć w Ustoniu? Na pewno Leśny Park Niespodzianek - niesamowite miejsce, w  którym można spotkać zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Warto się wybrać w góry: na Równicę oraz na Czantorię. Warto też odwiedzić pobliską Wisłę. O tym wszystkim niedługo Wam napiszę.

A taką oto ławeczkę i widok na góry mamy po wyjściu z naszego apartamentu.


Komentarze

  1. Pechowy wyjazd naprawdę,ale Ustron jest całkiem spoko...bywałam w nim codziennie przez kilkanaście lat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za krótko byliśmy, żeby zwiedzić sam Ustroń, bo zdecydowanie ciągnęło nas w góry, ale ogólnie okolica jest przepiękna i pewnie jeszcze tu wrócimy :)

      Usuń
  2. Zaczęło się pechowo. Mam nadzieję, że nie tylko dlatego będziesz ten wyjazd długo wspominała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, pomijając złośliwą pogodę, to potem było całkiem fajnie :)

      Usuń
  3. Wspaniały wyjazd, cudny opis. Mnie w tym roku ciągnie w Bieszczady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w Bieszczadach jeszcze nigdy nie byłam. Kiedyś trzeba będzie to nadrobić :)

      Usuń
  4. Czyli wyjazd z przebojami :) Mama wszystkiego pilnuje, a na koniec zostaje bez ciuchów! Czyli sprawdza się przysłowie: szewc bez butów chodzi! Współczuję! Ale mam nadzieję, że brak 1 walizki nie odebrał Wam przyjemności ze zwiedzania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam sobie nowe ciuchy. Zawsze jakieś plusy ;)

      Usuń
  5. Nasz zeszłoroczny wyjazd do Ustronia również zaczął się pechowo! Ale potem było już tylko lepiej;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz