Równica - 884 m. n. p.m.

Równica to szczyt w Beskidzie Śląskim, który osiąga wysokość 884 m. n. p. m. Można iść pieszo z Ustronia, ale dla tych bardziej leniwych jest opcja wjechania samochodem niemal na sam szczyt. Na  zboczu Równicy zorganizowano wiele atrakcji dla dużych i małych. 

My zostawiamy samochód na wysokości ok. 700 m. n. p. m. przy Górskim Parku Równica, który oferuje tor saneczkowy, plac zabaw i jakieś karuzele dla dzieci. Zjeżdżamy sobie na sankach. P chce jechać sam a Panna M sama się boi i jedzie ze mną. Jedzie się fajnie, szybko tylko krótko. Jako, że torów saneczkowych w okolicy jest bardzo dużo i zapewne jeszcze z niejednego skorzystamy, to po jednorazowym zjeździe idziemy dalej. Wzdłuż toru saneczkowego jest wytyczona ścieżka, którą można się wspinać na wyższe partie Równicy. Tam też powinny być quady, ale że jeszcze jest przed sezonem, to nie wszystkie atrakcje są dostępne.


Dzieci wiedzą, że zmierzamy w stronę parku linowego i są bardzo podekscytowane. Do wyboru jest kilka tras, ale wg wzrostu dzieci kwalifikują się na najłatwiejszą. Na trudniejszą mogłyby pójść pod warunkiem, że poszedłby z nimi ktoś dorosły i w razie potrzeby pomógł. Tylko obawiam się, że to dzieci musiałyby mi pomagać a nie ja im albo by poszli i mnie zostawili na jakimś drzewie. Trasa najłatwiejsza ma tę zaletę, że można ją przejść 2 razy. Dzieci są zadowolone, ale mówią, że jednak było za łatwo i za nudno. Dość ciekawy jest system przypięcia dziecka, gdyż nie ma linek, które trzeba przepinać, tylko jedna lina z mocowaniem, które lekko przejeżdża przez przeszkody i nie ma możliwości odpięcia, można je zdjąć dopiero po zejściu z trasy. Jest to na pewno bardziej bezpieczne, ale dzieci mówią, że lubią przepinać liny i tego im tu trochę brakuje.


Po wyjściu z parku linowego idziemy po pieczątkę do Gościńca Równica, który jest schroniskiem, ale na miejscu dowiadujemy się, że pieczątki nie ma, gdyż została ukradziona a Gościniec od kilku lat już schroniskiem nie jest. No trudno. Pani z Gościńca instruuje nas jak dojść na szczyt. Najpierw idziemy w stronę hotelu, który jest najbardziej okazałym budynkiem na Równicy.


Można stąd podziwiać przepiękne widoki m. in. na Czantorię. Sam szczyt Równicy jest zalesiony, więc tam widoków nie ma. Chwilę szukamy dalszej części szlaku i ruszamy. Podejście jest krótkie i niezbyt trudne, ale moje przypadłości zdrowotne odbijają się trochę na mojej kondycji. Panna M zaczyna marudzić, że boli ją pięta. Podejrzewam, że to but ją obciera. Idziemy więc jak takie dwie kaleki, ale na szczęście na osłodę dzieci znajdują po drodze mnóstwo jagód.


Zdobywamy szczyt Równicy. Niby niezbyt wysoko i niezbyt wymagająco, ale za to w sam raz na wieczorny spacer po górach.


Tą samą drogą wracamy w stronę samochodu. Jest około godziny 19-tej a Równica opustoszała. Nie ma nikogo i to jest fajne, bo jest cisza i spokój. Nie spieszy się nam, więc dzieci jeszcze dłuższą chwilę bawią się na placu zabaw, który jest przy torze saneczkowym, ale sam tor już jest zamknięty.


Górski Park Równica: http://www.rownica.pl/?p=106
Park Linowy Równica: http://www.parklinowy.pl/

Komentarze

  1. W tych rejonach jeszcze nie byliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne miejsce, a my jeszcze nigdy po górach nie spacerowaliśmy

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł na wycieczkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Byliśmy tam rok temu. Niestety w niedzielę, tłumy ludzi, kolejki i ostatecznie zniechęcenie do tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  5. I znów odwiedziliście fajne miejsce. Jakie fajne widoki tam są :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz