Rowerem na Babie Doły


Jedziemy na wycieczkę rowerową. Tym razem za cel obraliśmy Babie Doły. Zaczynamy od skrzyżowania ulic Stanisława Dąbka i Zielonej. Od tego miejsca w stronę Babich Dołów biegnie piękna, szeroka trasa rowerowo - spacerowa, którą przejeżdżamy dość sprawnie i szybko. Dzieci są lekko zawiedzione: "Mamo, przecież mówiłaś, że na końcu będzie coś fajnego a tu nic nie ma." Nie wiedzą jeszcze, że pojedziemy dalej. Naszym celem jest plac zabaw. Dalsza droga jest trochę trudniejsza, gdyż trzeba jechać wąskim chodnikiem i pod górkę. Dzieci nie opanowały jeszcze zmiany przerzutek, więc zmieniamy im przed górką. Madzia jedzie na nowym rowerze tzn nowym dla niej, ale kupiliśmy go jako używany. Rower był sprawdzony przed wyjazdem, jednak okazuje się, że tylny hamulec przestaje działać. Doprowadzamy nasze rowery do placu zabaw a tatę wysyłamy do domu po narzędzia do naprawy hamulca.
Tata wraca z narzędziami i rowerek jest naprawiony w 2 minuty. Dajemy tacie odpocząć tzn przypilnować rowerów a sami idziemy nad morze. Właściwie to tata mógł iść z nami, bo okazuje się, że przy zejściu na plażę jest spory parking rowerowy.
Żeby dojść do plaży, trzeba pokonać dość strome schody, w tę stronę na szczęście w dół. Dzieci marudzą, że nie chcą iść na plażę, że będzie nudno a potem nie mogę ich stamtąd wyciągnąć. Wygłupy na piasku i wrzucanie kamieni do morza to przecież świetna zabawa.
Po stromych schodach, tym razem w górę, wracamy na plac zabaw i wysyłamy tatę po prowiant. Trzeba się posilić przed drogą powrotną.
Wracając, zatrzymujemy się na chwilę, przy pomniku - samolocie upamiętniającym lotników z Babich Dołów. 
Stąd trasa do ścieżki rowerowej biegnie ostro w dół, więc nie ryzykuję zjazdu dzieci, tym bardziej, że mimo iż hamulce w Madzi rowerku już dobrze działają, to ona może sobie nie poradzić przy takim zjeździe. Dzieci są bardzo niezadowolone, że muszą prowadzić rowerki, ale bezpieczeństwo jest najważniejsze. Powrót ścieżką rowerową nie przynosi żadnych przygód. Piotruś świetnie sobie radzi, poruszając się wśród ludzi, natomiast Madzię trzeba pilnować, żeby nie zajeżdżała drogi innym ludziom, bo ruch na ścieżce jest dość duży. 

Wycieczka była udana, o czym świadczą zadowolone miny rowerzystów na mecie.

Komentarze

  1. Nigdy jeszcze nie byłam w Babim Dole, więc z chęcią odwiedzę Wasze rejony :) Bo widać, że jest tam pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy i przy okazji wpadnijcie do nas na kawę :)

      Usuń
    2. No koniecznie musimy Was odwiedzić :) Dobrze, że wakacje już tuż, tuż, to się zgadamy jakoś :)

      Usuń
  2. Znajome miejsce :) A ten Bies na piedestale wiele mi przypomina. Świetna wycieczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że znasz te rejony :) Pewnie nie raz powtórzymy tę wycieczkę. Jak Madzia będzie bardziej panować nad rowerem, to pojedziemy z domu na rowerach, bo na razie dla jej bezpieczeństwa musimy do ścieżki dojechać samochodem z rowerami na dachu ;)

      Usuń
  3. Ja byłam tylko raz nad morzem :D Ale całkiem fajnie było ;)

    www.kropka-za-oceanem.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie!!! Kiedyś też będę podróżować rowerem z Alfem, jak się przekona do roweru.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz