Gdzie się podziała krwiożercza dżungla? - Festiwal Roślin Owadożernych w Sopocie


Odwiedzamy dziś Festiwal Roślin Owadożernych w Sopocie. Impreza jest mocno rozreklamowana, dziecko przyniosło ze szkoły kupon na darmowe nasionka, więc musimy koniecznie się tam pojawić. 

Przyjeżdżamy samochodem na parking przy Hipodromie. Na szczęście ktoś wyjeżdża, więc mamy gdzie zaparkować, ale ogólnie ciężko tam jest ze znalezieniem wolnego miejsca. Kierujemy się w stronę Hali Pomarańczowej i naszym oczom ukazuje się gigantyczna kolejka do kasy, której koniec jest dobre kilkaset metrów przed wejściem do hali. Bilety są sprzedawane dość sprawnie, bo chodzi Pani Muchołówka i mówi, kto ma się kierować do której kasy. Jednak przed samą kasą podchodzi do nas dwuosobowa mobilna kasa - jedna osoba sprzedaje bilety a druga rozdaje już wcześniej wydrukowane paragony z kasy fiskalnej ;)

Szukamy reklamowanej gigantycznej, tropikalnej i krwiożerczej dżungli. Znajdujemy kilka stanowisk z roślinami, kilkanaście plansz z opisami roślin i ciekawostek z nimi związanych, gigantyczną kolejkę do giełdy, na której można zakupić sobie roślinki. Gdzieś w rogu hali są chyba prywatni hodowcy prezentujący i sprzedający swoje okazy. Jest jeszcze stanowisko, gdzie są zbierane pieniążki na sowy. Za niewielką dowolną opłatą można sobie zrobić zdjęcie z sową śnieżną i malutką wystraszoną sówką. Jaki to ma związek z roślinami owadożernymi - nie wiem. Miało być wiele atrakcji i konkursów dla dzieci a jest mini dmuchana zjeżdżalnia za 5 zł / 5 minut. Zamiast pokazów i warsztatów jest wielki ekran, na którym można sobie pooglądać roślinki w akcji.

Wynosimy jednak trochę wiedzy na temat roślin owadożernych.

Dowiadujemy się, że muchołówka potrafi liczyć do 2 i odmierzać czas. Żeby nie tracić energii, zamyka łapki tylko wtedy, gdy owad dotknie dwóch czułek jednocześnie lub jedną czułkę dwukrotnie w ciągu 30 sekund.


Dzbaneczniki oprócz owadów potrafią upolować nawet mysz czy niewielkiego ptaka.


Kapturnice osiągają nawet metr wysokości i są mrozoodporne.



Nie bardzo rozumiem, co ma na celu "Owadożerny Dom Strachu." Po przejściu obok dzwoneczników podwieszonych pod sufitem i sztucznych pająków, dochodzimy do terrarium, w którym jest dzwonecznik i myszka. Teoretycznie dzwonecznik może upolować myszkę, ale nad terrarium wisi karteczka z taką informacją: "Uwaga! Myszy, które znajdują się w terrarium są całkowicie bezpieczne. Pułapki dzwoneczników są pozbawione enzymów trawiennych. Myszy po zakończonej imprezie wracają do swoich domów. W trakcie imprezy są dokarmiane a terrarium ma odpowiednią wentylację i przyjazną temperaturę."


Podczas prelekcji na temat roślin owadożernych dowiadujemy się kilku ciekawostek, np tego że rośliny owadożerne są całkowicie bezpieczne dla ludzi i zwierząt domowych. Trochę ciężko się patrzy na to, że dwóch panów prowadzących niezbyt delikatnie obchodzi się z roślinkami. Jedna roślinka zostaje uszkodzona w dwóch miejscach w ciągu kilku minut. Nie wiem, może złamanie łodyżki dzbanecznikowi to nic takiego, może się sama jakoś zregeneruje. Podczas pokazu karmienia muchołówki dostają żywe świerszcze, jednak roślinki chyba są już najedzone, bo niezbyt chętnie zaciskają swoje paszcze.


Wymieniamy kupon przyniesiony ze szkoły przez Piotrusia na mini sadzonki rosiczki. Zakupujemy jeszcze muchołówkę, bo wydaje nam się bardziej efektowna. Będziemy hodować na parapecie. Ciekawe czy się przyjmą.

Odnośnie całego festiwalu mam mieszane uczucia, bo niby fajnie, dzieci zobaczyły coś nowego, jednak nijak to się wszystko ma do tego co było obiecane w reklamach (krwiożercza dżungla, największe na świecie pokazy). Dobra kampania marketingowa przyciągnęła ludzi i ich pieniądze, ale mam wrażenie, że zapłaciłam za wstęp do sklepu z roślinami. Podobno można je też kupić w Castoramie - tam wstęp jest bezpłatny.

Festiwal Roślin Owadożernych
Hipodrom, Hala Pomarańczona
Władysława Łokietka 1, Sopot
ceny biletów: normalny 12 zł, ulgowy 7 zł, rodzinnych brak

Komentarze

  1. Hehe. No to w Polsce częste zjawisko. Więcej gadania niż co warte. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  2. To wystawa obwoźna. Jeśli mogę coś doradzić, to idźcie poza weekendem. W weekendy kolejki potrafią być na godzinę - dwie stania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wystawa była tylko przez 2 dni i akurat w weekend. Żeby kupić bilety nie staliśmy dłużej niż pół godziny, gorzej było przy zakupie roślin.

      Usuń
  3. Zawsze zastanawiało mnie jak to roślinka może zjeść owady... ech... ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz