Z Szyndzielni (1026 m. n. p. m.) na Klimczok (1117 m. n. p. m.)

W tym roku pogoda w górach jest zdecydowanie przeciwko nam, ale my się tak łatwo nie damy i wyruszamy w drogę. W planach mamy wjazd na Szyndzielnię i pochodzenie trochę po szczytach okolicznych gór. Jedziemy więc do Bielska - Białej. Samochód zostawiamy na parkingu, który jest oddalony o 1,4 km od dolnej stacji kolejki na Szyndzielnię i jest to najbliższy parking. Idąc w stronę kolejki widzimy jeszcze kilka prywatnych parkingów, ale niestety miejsc jest mało i nie można z nich korzystać. Mijamy tor saneczkowy, z którego mamy zamiar skorzystać po powrocie z góry, o ile pogoda na to pozwoli. Zresztą teraz tor i tak jest okupowany przez kolonistów. Od kolonistów uciekamy, ale po drodze napotykamy grupę emerytów, więc wyprzedzamy ich, żeby wjechać na górę przed nimi. Kupujemy bilety i czekamy na uruchomienie kolejki, gdyż jest ona puszczana co pół godziny, ale zakładam, że w szczycie sezonu chodzi non stop. Podróż kolejką gondolową jest całkiem fajna, tym bardziej, że na zewnątrz jest dość zimno. Przez szybę widzimy sarenkę, która je trawkę na skraju lasu. 


Przy górnej stacji kolejki jest wieża widokowa, ale nie ma sensu na nią wchodzić, ponieważ przez mgłę ciężko byłoby cokolwiek zobaczyć. Udajemy się więc w stronę schroniska po pieczątkę. W schronisku znów trafiamy na grupę kolonistów. Nie ma nawet gdzie usiąść, bo zajmują całą wielką salę, więc wyruszamy na szczyt. Trasa jest krótka i niezbyt trudna, szkoda tylko, że nie ma żadnych widoków.


Z Szyndzielni (1.026 m. n. p. m.) idziemy na Klimczok (1.117 m.n.p.m). Podejście jest dość łagodne, jedynie przed samym szczytem jest trochę bardziej stromo. 


Mgła niestety nie odpuszcza i cały czas uparcie zasłania wszystkie widoki. Wiedzieliśmy, że tak może być i że prognoza pogody nie jest zbyt optymistyczna. Niskie chmury, słaba widoczność, około 14 stopni Celcjusza, ale idziemy dalej, gdyż deszcz ma zacząć padać około godziny 17 a to tego czasu zdążymy wrócić. Niestety deszcz zrobił nas w konia i zaczął padać o 14. Raz mocniej, raz słabiej, ale nie wróżyło to dobrze na najbliższe godziny.


W strugach deszczu zdobywamy Klimczok. Na szczycie jest podobno zagroda z kamieniami z różnych gór świata, ale w deszczu i po ciemku (tzn we mgle) nie szukamy jej. Dalej mieliśmy iść do schroniska pod Klimczokiem i może jeszcze gdzieś sobie pochodzić, ale w uwagi na coraz gorszą pogodę postanawiamy wrócić do schroniska pod Szyndzielnią.


W schronisku suszymy się trochę. Koloniści już pewnie zjechali na dół i jest normalna ilość ludzi, więc możemy we względnej ciszy i spokoju coś zjeść i wypić gorącą herbatę. Przez okno widzimy, że chmury na chwile się podnoszą. Na poprawę pogody nie ma co liczyć, więc idziemy w stronę kolejki, żeby zjechać na dół. Teraz już wiemy, że kolejka jeździ co pół godziny, więc idziemy tak, żeby za długo nie czekać, bo jest dość zimno. Zjazd odbywa się w wielkiej ulewie a jeszcze musimy dojść prawie 1,5 km do samochodu, ale na szczęście mamy płaszcze przeciwdeszczowe i parasole. Nie ma sensu iść na tor saneczkowy, zresztą i tak pewnie w czasie deszczu jest nieczynny. Wracając samochodem w stronę Ustronia napotykamy ścianę deszczu i mimo, że na drodze robi się dość niebezpiecznie, to cieszymy się, że już jesteśmy w samochodzie i mamy sucho nad głowami. Szkoda, że nie udało nam się zrealizować całego planu dzisiejszej wędrówki. Na Klimczok trzeba będzie jeszcze kiedyś wrócić. Może następnym razem spróbujemy wejść od drugiej strony, czyli ze Szczyrku.

W Bielsku - Białej chcieliśmy jeszcze odwiedzić Studio Filmów Rysunkowych, z tym, że nie można sobie tam ot tak przyjechać, trzeba się wcześniej umówić. Niestety nikt nie odbiera telefonu ani nie odpisuje na maila. No trudno, jak nas nie chcą, to niech żałują ;)

Kolejka linowa na Szyndzielnię
cennik: http://ziad.bielsko.pl/kolej-szyndzielnia/cennik.php

Komentarze

  1. o wow brawo dla Was, mimo przeciwności pogodowych daliście radę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku planuję wyciągnąć swoje córy w góry. Chcę, żeby poczuły ich energię, ale też zatopiły się tez w ich w ciszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sama wyszyłabym na górski szlak, tak dawno nie chodziłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy tysiąc zaliczony. Jeszcze teraz 7 w górę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu odświeżyły mi się wspomnienia z czasów studiów, wtedy sporo chodziłam po górach. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bielsko to moje strony - wspaniałe miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam góry. Mogłabym każdy urlop spędzać przemierzając górskie szlaki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że pogoda Wam popsuła zwiedzanie. Ale i tak brawo dla Was, że daliście radę w taką pogodę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz